7 rzeczy w Anglii, które nadal mnie dziwią

 

Absurdy, rzeczy śmieszne czy po prostu dla nas inne. Już się do większości przyzwyczaiłam, chociaż nie ukrywam, że ten kraj nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać.

Garaże na wszystko tylko nie dla samochodów.

Tak jakby ktoś specjalnie dla jaj projektował je o 20 cm za wąskie i myślał sobie „może ktoś da się nabrać”. Swoją drogą łatwiej jest sprzedać dom z garażem niż dom z wbudowaną szopką lub kanciapa, do której możesz wejść przez większe drzwi. Widział ktoś w nich zaparkowane na noc samochody? Ja też nie

Inne nazwy.

Swoja drogą nie wiem skąd się to wzięło i zleciłam Anglikowi zadanie, aby to sprawdził. Dlaczego w całej Europie Opel to Opel a w Anglii musi być Vauxhall, albo chipsy? Wszędzie Lays’y a tutaj Walkers’y. A chcę, żeby to sprawdził, bo może ja głupoty gadam i to Europa wszystko pozmieniała?

Czerwone domy

I to jeszcze dla krasnoludków. To jest właśnie jedyna rzecz, która mnie przeraziła jak tu przyjechałam. Wszystko zaczęło się pięknie w Dover trochę biało, ale pięknie a potem ta wszechobecna czerwień. Dopiero po kilku miesiącach przestałam się gubić. W Polsce taki problem ze Szczecinem, gdzie się człowiek nie obejrzał to był na rondzie. Nie raz wylądowałam na niewłaściwej pętli, bo musiałam trasę przejechać jeszcze raz, aby wysiąść na właściwym przystanku. Nie ma co, tu trzeba nauczyć się ulic a w Szczecinie przystanków.

Wszystko w puszkach

Dosłownie wszystko, od gotowych potraw do pojedynczych produktów. Tak, szczytem są ziemniaki, lecz ku mojemu zdziwieniu Francuzi też je maja, tylko w woreczkach. Odkryłam to w zeszłym roku podczas jednej z wypraw. Stwierdziłam, że w takim razie nie jest to takie dziwne skoro Francja elegancja tez tak robi.

St. Georges Day

Tak na temat robienia czegoś inaczej. W dzień patrona kraju Szkocja ma wolne (St. Andrew), Irlandia właśnie balowała (St. Patrick) a u nas nic cisza. Pochodzę z kraju gdzie dzień święty należy święcić, przyzwyczajona do dnia wolnego z okazji, a jak jej nie ma to się wymyśli.

Wszechobecne Health and Safety

Teraz ta, absolutnie nie mam nic przeciwko bezpieczeństwu i jestem wyznawczynią tezy „strzeżonego Pan Bóg strzeże”, ale tutaj to już jest inny poziom. O tym, co to jest Health and safety mogłabym pewnie napisać osobnego posta, może tak zrobię. W skrócie organizacja wyznaczająca przepisy bezpieczeństwa itp. Są wszędzie i monitorują wszystko. Taki przykład z ostatnich kilku dni. Wdarli się do nas do lokalnego kościoła, przyjechali, ocenili wypisali wytycznie, bo kościół mógłby być miejscem podwyższonego ryzyka. Kiedy poszliśmy po wizycie i po zmianach zastaliśmy napisy typu „uwaga możliwość poparzenia” koło świecznika, wszystkie stopnie poobklejane żółto-czarną taśmą, nawet apteczka wisi na drzwiach wejściowych, żeby wszyscy widzieli, że jest.

Pewnie mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, o teraz jeszcze mi się przypomniało o kranach, oczywiście tych podwójnych. W sumie to nie to nawet już, że są osobno, ale ta gorąca woda z kranu z czerwonym kurkiem. No wrzątek przecież, w domu to jeszcze można sobie to na piecu uregulować, ale weź człowieku zapomnij się gdzieś w miejscu publicznym. Można wyjść z poparzeniami 2 stopnia.

Swoją drogą ciekawa jestem czy ktoś miałby cos jeszcze do dodania. Piszcie

Follow:

2 Comments

  1. Aga
    Kwiecień 29, 2017 / 11:13 am

    A propos chipsów. Mnie do dzisiaj zadziwia fakt, że chipsów paprykowych tu nie uświadczysz. Ser i cebula, słodkie chili itp a zwykłych paprykowych brak! Super się czyta Twojego bloga, więc pisz, pisz, pisz więcej! Pozdrawiam.

    • Kasia
      Kwiecień 30, 2017 / 7:56 am

      🙂 dziękuję i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *