Kiedyś przeczytam wszystkie

 

To musiał być listopad albo grudzień. Nie wiem, w każdym bądź razie miesiąc, w którym po szkole szybko robi się ciemno. Wiecie jak to jest pamiętać jakąś historię tak przez mgłę? No to ta właśnie taka jest.

Jestem mała, może 8-9 lat mam, biegnę przez wioskę z wypiekami na buzi wszystko dynda, czapka dynda, szalik dynda i okazjonalnie krzyczę „bry wieczór” do przechodzących wioskowiczów. Czerwona jak burak wpadam do ciemnego korytarza i staję przed ogromnymi drzwiami. W duchu modlę się do Bozi, żeby nauczycielka, która przyłapała mnie na nieprzeczytaniu lektury, nie wpadła po drodze ze szkoły i nie poskarżyła o tym mojej mamie. Takie tam niech połamie sobie nogę itp.

Otwieram drzwi a tam półmrok, cisza taka przecicha, ogromne biurko a za nim pani w okularach. Na mój widok podskoczyła jakbym wybiła ją z jakiegoś snu.

-Dziecko ktoś cię goni czy co?

– Nie pse pani ja po książkę

-Chodź tu powiedz mi, jaką książkę?

Z tego wszystkiego zapomniałam, zestresowałam się strasznie. Pani zaczęła zadawać pytania i wymieniać książki. Każdą opowiedziała mi tak, jakby właśnie wczoraj ją skończyła czytać. Postanowiłam wtedy, że kiedyś też przeczytam wszystkie. Oprowadziła mnie po bibliotece i zaznaczyła, że tutaj zawsze, ale to zawsze musi być cicho. Zapisała moje imię i nazwisko na karcie, która była moją nową, lecz wyglądała i pachniała jakby miała ze 100 lat.

– I pamiętaj masz tydzień na oddanie tej książki- zmrużyła oczy.

Ta historia, te zmrużone oczy wróciły do mnie jakiś czas temu. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy stanęłam pod drzwiami biblioteki i te otworzyły się same. Pomieszczenie, w którym się znalazłam było jasne i przejrzyste, pani nie miała okularów a karta biblioteczna plastikowa z kodem pin.

Taki to był mój mały powrót do przeszłości a teraz trochę informacji dla tych, którzy zastanawiali się nad zapisaniem. Aby stać się pełnoprawnym członkiem biblioteki to za pierwszym razem należy iść z dowodem tożsamości. W ten sposób można nie tylko wypożyczać książki, lecz również filmy DVD (koszt £2 na tydzień) oraz korzystać z Internetu (w większości miejsc za darmo). Miłym zaskoczeniem było dla nas to, że mogliśmy również zapisać Brzdąca. Raz w tygodniu odbywają się „Storytimes”, na które można przyjść z maluchem, usiąść (jak się da) i posłuchać jak ktoś czyta J

Powiecie, – ale te książki to są po angielsku. Przeczytałam kiedyś książkę Paulo Coelho o dziewczynie, która przyjechała do Holandii (bodajże) z jakiegoś tam kraju kompletnie nie znając języka. Zapisała się do Biblioteki, czytała i się uczyła. Ja też się ciągle uczę i może w końcu przeczytam wszystkie…

Follow:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *