Jak żyć z Anglikiem? Grzeczność

 

Hm… Zacznę może od pewnego wydarzenia, które uzmysłowiło mi to, że oj różnimy się i to bardzo. Pewnego wieczoru (jakieś 3 lata temu zanim troszkę spolszczyłam tego mojego biedaka) siedzieliśmy sobie na kanapie i oglądaliśmy pierdoły.

– Daj mi pilota – poprosiłam

– Czemu taka brzydka mówi – DAJ?

– a jak mam powiedzieć?

– czy miałbyś cos przeciwko temu, aby podać mi pilota, proszę – to jest moje tłumaczenie tego, co do mnie wtedy powiedział po angielsku

– o matko Anglik, w Polsce to ci autobus ucieknie zanim Ty sobie bilet kupisz.

Oj, pewnie, że mama i tata wpoili mi za młodu, kiedy powiedzieć „dziękuję”, „przepraszam”, „poproszę” i wbrew pozorom używam tych słów dość często. Po co się rozmieniać na drobne czasami mu tłumaczę. Śmiejemy się z siebie nawzajem, bo w sumie o to samo nam chodzi tylko wyrażamy to w inny sposób.

– Jesteś zimno – czasami słyszę

– Za to mam ciepłe serce – odpowiadam i tłumaczę, że u nas nie o liczbę słów chodzi tylko o ton głosu.

Tak już jest ja, to buntownik on, to grzeczny chłopczyk idący do posh szkoły w koszulce i krótkich spodenkach zaprasowanych na kant. Nie chcąc wprowadzić nikogo tutaj w błąd zaznaczam, iż wyżej wymieniony osobnik jest facetem, a co za tym idzie to cechy i zachowania należące do tej rasy J

Follow:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *